30 maj 2013

Znowu przedszkole :)

Chciałabym pokazać  Wam kolejną pracę z mego hafciarskiego przedszkola. Znowu elfik  z szuflady, czeka na lepsze czasy i zmiłowanie Pani... Historia identyczna jak z elfem bzu, nie będe sie powtarzać.





Dziś jak patrzę na te moje pierwsze prace, to widzę , że porwałam się na całkiem wymagające schematy jak na debiutantkę. Jak widać krzyżyki nie takie straszne, nawet początkujące osoba może sobie od razu z nimi poradzić.
Użyłam lnu Belfast  i nici DMC.









Myślę, że osoby  haftujące doskonale wiedzą skąd się wzięły te elfy, wszystkim inne spieszę wyjaśnić, że są to ilustracje  Cicely Mary Barker opracowane przez DMC na wzory.







Pokażę trochę przykładowych ilustracji:









Wszystkie  pochodzą stąd, zachęcam do odwiedzenia strony, jest ich  naprawdę bardzo dużo!

Pozdrawiam wszystkich gości, życzę wam miłego, drugiego majowego weekendu :)



25 maj 2013

Cross Stitch, Cross Stitch Everywhere!


Czy u Was tez tak zimno i leje? U mnie  pogoda dziś właśnie taka i zachęca do posiedzenia z kubkiem kawy i poserfowania po necie. Jako osoba haftująca , głównie krzyżykami, skoncentrowałam się dziś na tej technice, ale niekonwencjonalnie zastosowanej. Jednym słowem "Krzyżyki wszędzie"!

Dziś pokażę Wam krzyżyki w skali  maxi, dla domu i ogrodu, może i dla zagrody ;)

Na początek klasyka gatunku, czyli malowane róże Eline Pellinkhof :




Blog autorki jest tutaj.

Dywany Charlotte Lancelot :






Więcej pomysłów na ściany, ze sklepu Lauren Moriarty



I z tego, Urban Outfitters



Coś na siatkę w drzwiach, autorstwa aestetic outburst




 Na koniec coś na okno, z  Ariadne at Home


 I do ogrodu:

Paving Expert


Co powiedzie na te pomysły? Podobają się Wam takie niekonwencjonalne zastosowania i pomysły? Mnie bardzo, więc ciąg dalszy nastapi!
Pozdrawiam, Iza.

PS: Nie mam praw do żadnych ze zdjęć dziś zaprezentowanych, wszystkie znalazłam w sieci, odnośniki kierują Was do źródeł.


16 maj 2013

Z przedszkola :)

Pomyślalam sobie, że skoro kwitną bzy, to pokażę jedną z moich pierwszych prac haftowanych krzyżykami.  Coś z mego hafciarskiego przedszkola.
Wiele lat temu poszłam sobie do sklepu, kupiłam czasopismo  i wyhaftowałam taki oto obrazek.:





Wtedy haftowanie było dla  mnie przyjemnością samą w sobie i idealnym sposobem na poprawienie mego stanu ducha, który był chwilowo w  nie najlepszej formie. Po wyszyciu  obrazek trafił  więc  do szuflady, gdzie zalega do dziś, odnalazł się przy okazji porządków.  Może go oprawię, może oddam bratanicy, może na coś naszyję, pomyślę. A może coś zaproponujecie?






Dziś nie jestem specjalną fanką obrazków, wolę ozdabiać haftami rzeczy praktyczne, ale zarzekać się jak żaba błota nie będę, że już nigdy żadnego nie popełnię. 




Tak naprawdę, to mam jeszcze parę prac w tej szufladzie, niektóre są o wiele lat starsze. Coś ze żłobka, że tak powiem.  Ciekawa jestem, czy też macie takie "szufladowce"?




Pozdrawiam majowo, Iza :)

P.S. Haftowałam muliną DMC na lnie Belfast.

5 maj 2013

Moja ci ona!

Postanowiłam, że tym razem wyszyję coś dla siebie.  Wybrałam poduszeczkę na igły i ozdobiłam ją moimi inicjałami, teraz moja ci ona na zawsze, nie oddam nikomu!






Przód z tyłem zszyłam ręcznie, tak jak się robi biscornu, za którymi, na marginesie, wcale nie przepadam. Za kanciaste jak na mój gust.
Napiszę w skrócie, jak to zrobiłam: wykonujemy ścieg za igłą naokoło przodu i tyłu, potem zszywamy te części na okrętkę przez ściegi za igłą. Specjalnie użyłam dwóch kolorów, żeby nie było za mdło. Bardzo mi się podoba efekt, tylko ten sposób jest niestety bardzo pracochłonny :( 




Wzór znalazłam w sieci, pochodzi z jakiegoś japońskiego magazynu, tytuł " krzaczek, krzaczek, krzaczek idees" nr 11.  Szkoda, ze tak trudno je dostać u nas w Europie, na pewno bym straciła  na nie majątek. Bardzo bym chciała pomimo tego posiadać je na własność i jak tylko znajdę jakieś sensowne miejsce, w którym będą one dostępne, na pewno ten majątek stracę :)

1 maj 2013

O tym jak nie dotrzymałam noworocznego postanowienia.

Żeby uczciwie wszystko dziś po kolei napisać, muszę wrócić do mojego noworocznego postanowienia, o którym nie wspomniałam na blogu, chociaż to zapowiadałam.  Miałam mianowicie nie kupować nowych materiałów do rękodzieła, z kilkoma wyjątkami. Wyjątkami tymi miały być mulina i tkaniny potrzebne mi   do haftów  i specjalne okazje, jak np włóczki Dropsa w szmateksie  ( bywało tak, bywało!).
Od pewnego czasu staram się bowiem odgruzować mieszkanie, pozbyć rzeczy niepotrzebnych, skończyć zaczęte i wykorzystywać  to, co już mam.
Wytrzymałam pierwszy kwartał, a w kwietniu poległam. Wszystko przez te piękne lny:





Już powyciągałam  z pudełek dodatki i kombinuję co z tego wszystkiego będzie.




Materiały kupiłam  w firmie Biotextil z Poznania, nie płacą mi za reklamę, po prostu polecam świetne polskie lny :)

Też tak macie, że kupujecie materiały  szybciej niż przerabiacie, jak ja? Zawsze się tłumaczę, że lepszy taki nałóg niż na przykład palenie.

Pozdrawiam wszystkich, życzę miłej Majówki!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
 
design by suckmylolly.com