25 paź 2015

Będzie się działo!

Dobry wieczór w ten piękny jesienny dzionek!  Nie narzekam na pogodę, bo taką  jesień jak teraz mamy uwielbiam :)

Zobaczcie co dostałam od koleżanki Joli!
Przywiozła mi zestaw mulin z Hameryki. Taki bardzo jesienny, na tę porę roku  jak znalazł:







Takich kolorów w polskich sklepach nie spotkałam, chyba że za słabo szukałam :)



Oprócz mulin w zestawie są jesienne wzory, wszystkie z listkami :




Mam nadzieję, że wkrótce coś ładniutkiego z tego zestawu wyhaftuję.  
Jolu, bardzo Ci dziękuję i ślę buziaki!

Dużo innych nowości w mym domowym magazynie hafciarki pojawiło się u mnie ostatnio, będę je wkrótce pokazywać i będzie się działo! Zapraszam :)

Iza.

11 paź 2015

Dynie, dynie wszędzie!

Dzisiaj jak w tytule.
Wszędzie widzę dynie!
Zachwyca mnie mnogość ich kształtów, kolorów i faktur. Smak też niczego sobie!












A co słychać u mnie w sprawie haftów?  Też dynie :)
Wszystko za sprawą pewnej przemiłej pani, która już jakiś czas temu poprosiła mnie o broszkę właśnie z tym warzywem. Sama bym na to nigdy nie wpadła. Broszka z dynią? A jednak da się :)

Przeszukałam moje zbiory czasopism i w "Cross Stitch Crazy" znalazłam odpowiedni wzór. Kolory dobrałam sama, sugerowane były zbyt  wiosenne według mnie. Broszka już trafiła do właścicielki, a ja rozpędziłam się i wyhaftowałam jeszcze  dwie sztuki. Obie prawie takie same, są to  lustrzane odbicia tego samego wzoru:







Tu widać tę symetryczność:




Na dużym  człowieku broszka  wygląda tak:







Z tego rozpędu szybko wyszyłam jeszcze jedną broszkę w podobnym temacie, ale innym klimacie. 
Tym razem malutki fragmencik samplera BentCreek:







Przez tego czarnego ptaszora trochę "halołynowo" się zrobiło.
Który styl Wam bardziej się podoba? Naprawdę jestem bardzo ciekawa.

Pozdrawiam, Iza.


20 wrz 2015

Słodki weekend czyli Królowa Lata.

Dobry wieczór!
W weekendy mam czas na małą rozpustę. Czyli na upieczenie małego co nieco.
Przebojem tego lata, zeszłego zresztą też, stała się Pawłowa, czyli tort bezowy po prostu. Najlepiej z bitą śmietaną i malinami .)



Wszystko za sprawą programu BBC "The Great British Bake Off",  Mary Berry - jurorki programu i jej książki, którą kupiłam TKMaxx.   Jeszcze się nie zdarzyło, aby coś wg przepisy Mary mi nie wyszło, a Pawłowa udała się wyśmienicie za pierwszym razem. W podstawowych przepisach nie eksperymentuję, pozwalam sobie na improwizacje dopiero po zrobieniu bazy ciasta.
O tarcie cytrynowej Mary pisałam tu.



W sklepie TKMaxx nie ma stałego asortymentu, więc ciężko go polecać na konkretne zaplanowane zakupy, ale od czego księgarnie, w tym internetowe?
Pokazaną książkę naprawdę polecam. Zawiera zwyczajne przepisy z codziennej domowej kuchni. Dania wykonane są  z ogólnie dostępnych  produktów, nie ma tu żadnych ekstrawagancji. Ot,  zwyczajne gotowanie i pieczenie. Jedyne, co mi nie pasuje, to mąka z od razu dodanymi środkami spulchniającymi, która jest polecana w większości przepisów na ciasta.
Największą zaletą książki są wg mnie dokładne instrukcje pisemne i na zdjęciach.  Wszystko jest opisane i pokazane  krok po kroku. Książka  bardziej dla początkujących niż ekspertów, czyli dla mnie jak znalazł :)










Pomimo, że jestem wegetarianką, po odrzuceniu części przepisów jest w książce ciągle mnóstwo rzeczy, które chciałabym zrobić. Mięsożercy też będą  zadowoleni.

Gdybyście szukali przepisu na Pawłową wg Mary, to znalazłam też jej przepis w sieci tutaj.  Na pewno się uda!

Piszę dziś o wypiekach, bo to tak samo moje hobby i przyjemność mała jak haft i inne rękodzieła. Od czasu do czasu takie posty się u mnie pojawią, w końcu pieczenie było też w moich noworocznych postanowieniach. Ale więcej będzie o haftach jednak, więc się nie martwcie! Ktoś mi ostatnio powiedział (  wcale się nie obraziłam ), że jeśli chodzi o hafty, to się obijam w tym roku. Trochę to prawda, a trochę nie, bo nie wszystko co zrobiłam pokazałam.Zapowiada się zagęszczenie postów wkrótce, zwłaszcza, że się obkupiłam w nowe książki i materiały!
Zapraszam do odwiedzin  i  zachęcam do komentarzy, pomimo ich moderowania. Musiałam niestety włączyć moderację wszystkich komentarzy, bo znów  pojawił  mi się w nich spam ostatnio.
Miłego tygodnia, Iza :)

13 wrz 2015

Pszczela obsesja.

Pszczela obsesja ogarnęła mnie kilka lat temu.
Powiem jak stary hipster ( którym nie jestem ) - miałam tę obsesję ZANIM to stało się modne. 
Pewnego dnia po prostu poczułam, że muszę, no po prostu muszę mieć ul i pszczoły. I własny miód.
Zaczęłam czytać wszystko co mi wpadło w ręce o pszczołach, ulach i to wszystko działo się niezależnie od światowych trendów. Wtedy jeszcze nic nie wiedziałam o miejskim pszczelarstwie, ani o tym, że pszczoły z powodzeniem radzą sobie w wielkich miastach.
Niestety, tu gdzie mieszkam nie dam rady przeforsować postawienia uli. Spróbuję przekonać sąsiadów do kwietnej łąki. Trawnik koszony co trzy tygodnie i strzyżone tuje wywołują mój wewnętrzny opór! Sadzę sama rośliny dla zapylaczy, ale myślę, że to za mało. Na wiosnę zadziałam społecznie i spróbuję przekonać sąsiadów do kwietnej łąki właśnie,  a z ulami poczekam do przenosin na wieś. 
Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej o kwietnych łąkach, to polecam stronę Fundacji  Łąka , na FB tutaj.

Jak obsesja wpłynęła na moje rękodzieła?
Jakiś czas temu wyhaftowałam małą broszkę z pszczółką. To malutki kawałeczek obrazka Kazuko Aoki. 
Broszka dawno powstała, ale nie miałam okazji pokazać jej na blogu.







A na ceramice zrobiłam talerzyk z pszczółką i łąką oczywiście, na łyżeczkę do miodku:







Na marginesie, książka powyżej bardzo mi się podobała. Nie jest to podręcznik pszczelarstwa, a popularnonaukowa pozycja o organizacji pszczelego świata. O trzmielach  też jest mały rozdział. Niby nic, a wciąga jak kryminał! Książkę kupiłam w mojej ulubionej ostatnio  księgarni internetowej, czyli w Bonito.



Pisze o tym wszystkim dzisiaj, bo niedawno ruszyła nowa edycja  akcji na Grenpeace "Adoptuj pszczołę"
Ja już adoptowałam małe stadko, bo na rój to za mało :) i zostałam wg Greenpeace Pszczelim Bohaterem!
Zachęcam, można wybrać dowolną ilość pszczół, jedna sztuka tylko 2 zł. 




 Miłego wieczoru!
Iza.


31 sie 2015

Wyniki candy!


Zapraszam na wyniki Candy!

Było mi bardzo trudno wybrać zwyciężczynie. Naprawdę trudno :( Czy to losowanie, czy wybieranie - jest mi smutno zawsze, bo każdej z dziewczyn bym chętnie nagrody  wysłała.

Poczekałam do samego końca zabawy i dopiero wtedy przeczytałam wszystkie komentarze. Wcześniej nie chciałam się niczym sugerować i nastawiać. Myślałam wczoraj i dziś, i w końcu  wymyśliłam.

Oto wyniki:

Zestaw pierwszy ( lawendowy ) wędruje do Iventi Atelier.

Zestaw drugi (stokrotkowy)  do Violki 
 
Gratuluję i proszę o przesłanie danych do wysyłki na mego maila: belastitches małpa gmail.com

Pozdrawiam wszystkie uczestniczki, dziękuję  za udział w zabawie i zapraszam do odwiedzin na mym blogu. Jakieś Candy wkrótce będzie znowu!
Dziękuję sklepowi Hobby Studio za nagrody, zapraszam  na zakupy do tego sklepu :)

Tymczasem pozdrawiam jeszcze z wakacji:



Jacht, tęcza i burza. Szkoda, że pioruna nie uchwyciłam.

Miłego wieczoru, Iza.
:)




28 sie 2015

Sardynki! Wszędzie sardynki!


Obiecałam wcześniej więcej relacji z Porto. Muszę się spieszyć, lato  zaraz się skończy i czas na relacje z wakacji też.
Tym razem pokażę wszechobecne w Portugalii sardynki. Dostępne na talerzach ( dosłownie i w przenośni ) i na pamiątkach. W różnych technikach. Może kogoś zainspirują :)
Mnie chyba te tekstylne najbardziej się podobają.














Pozdrawiam ciągle wakacyjnie!
Iza.

23 sie 2015

Uczucia :)

Pokażcie co czujecie. Miłość, wdzięczność, szczere życzenia. Może podarujcie komuś kartkę lub inny upominek?

Wyhaftowałam dwa małe wzory.
Pierwszy to powojnik, albo Million Bells, albo inny fioletowy kwiatek:










Drugi to serduszko dokładnie w moim stylu. Pięknie by na naturalnym lnie wyglądało:





Razem:




Wzory pochodzą  z książeczki DMC " Sentiments", która jest do wygrania w moim Candy.
Książeczka mała, zawiera osiem niewielkich, ale uroczych  wzorów:



Do  wyhaftowania wszystkich  potrzeba 12 odcieni muliny DMC. Te same kolory powtarzają się w kolejnych wzorach, co jest dość ekonomicznym rozwiązaniem. Ze względu na to, ze wzory są dość proste i małe, możemy kolory samodzielnie modyfikować. I to  bez ryzyka, że zepsujemy ostateczny efekt, jak mogłoby się zdażyć w bardziej skomplikowanych projektach. Ja sama trochę je zmieniłam - niektóre wydawały mi się trochę za blade, innych nie miałam i dopasowałam sama najbardziej podobne z moich zapasów.

Wszystkie wzory mają propozycje praktycznych zastosowań, czyli to, co lubię najbardziej :)
Rozmiar haftów od 30x32, przez 42x42 do 43x38 ściegów. 
To znaczy, że  większość pięknie zmieści w standardowym  okienku kartki o wymiarze 7,5 x 7,5 cm,  o ile będziecie haftować na lnie 28 -32ct ( aida 14 - 16 ct).
Ja użyłam lnu  Belfast w odcieniu kości słoniowej, bo taki mi najbardziej pasował wielkością haftu i kolorem do kartek. Kartki kupiłam jakiś czas temu w Hobby Studio.

Tyle wiadomości technicznych. Zachęcam do Candy i produkcji własnych kartek i upominków. Czyż nie lepiej dostać coś takiego, zamiast bezdusznego SMS`a? Pokażcie, że Wam zależy!
Pozdrawiam, życzę miłego ostatniego tygodnia wakacji i zapraszam na Candy :)
Iza.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
 
design by suckmylolly.com