23.08.2015

Uczucia :)

Pokażcie co czujecie. Miłość, wdzięczność, szczere życzenia. Może podarujcie komuś kartkę lub inny upominek?

Wyhaftowałam dwa małe wzory.
Pierwszy to powojnik, albo Million Bells, albo inny fioletowy kwiatek:










Drugi to serduszko dokładnie w moim stylu. Pięknie by na naturalnym lnie wyglądało:





Razem:




Wzory pochodzą  z książeczki DMC " Sentiments", która jest do wygrania w moim Candy.
Książeczka mała, zawiera osiem niewielkich, ale uroczych  wzorów:



Do  wyhaftowania wszystkich  potrzeba 12 odcieni muliny DMC. Te same kolory powtarzają się w kolejnych wzorach, co jest dość ekonomicznym rozwiązaniem. Ze względu na to, ze wzory są dość proste i małe, możemy kolory samodzielnie modyfikować. I to  bez ryzyka, że zepsujemy ostateczny efekt, jak mogłoby się zdażyć w bardziej skomplikowanych projektach. Ja sama trochę je zmieniłam - niektóre wydawały mi się trochę za blade, innych nie miałam i dopasowałam sama najbardziej podobne z moich zapasów.

Wszystkie wzory mają propozycje praktycznych zastosowań, czyli to, co lubię najbardziej :)
Rozmiar haftów od 30x32, przez 42x42 do 43x38 ściegów. 
To znaczy, że  większość pięknie zmieści w standardowym  okienku kartki o wymiarze 7,5 x 7,5 cm,  o ile będziecie haftować na lnie 28 -32ct ( aida 14 - 16 ct).
Ja użyłam lnu  Belfast w odcieniu kości słoniowej, bo taki mi najbardziej pasował wielkością haftu i kolorem do kartek. Kartki kupiłam jakiś czas temu w Hobby Studio.

Tyle wiadomości technicznych. Zachęcam do Candy i produkcji własnych kartek i upominków. Czyż nie lepiej dostać coś takiego, zamiast bezdusznego SMS`a? Pokażcie, że Wam zależy!
Pozdrawiam, życzę miłego ostatniego tygodnia wakacji i zapraszam na Candy :)
Iza.

07.08.2015

Zabawowo zabawkowy piątek ;)


Nowy króliczek, a właściwie dziewczynka króliczek. Bo w sukience na szelkach i z kwiatkami. I z koronką :)
Oczywiście z lnu, guziczki drewniane.












Dla ochłody trochę wody, podlewamy ogródek:




Miłego weekendu, Iza :)


----------------------------

Another linen toy - my new Tilda Rabbit. Linen skirt with wooden buttons.

05.08.2015

Alchemia na Lawendowym Polu.

Na Lawendowym Polu byłam na Wiejskich Warsztatach Alchemicznych.
Warsztaty zaiste wiejskie  i alchemiczne.

Była na nich  i muzyka:



i spacer po lesie z podglądaniem ptaków, rozmowami o ziołach i krótki kurs produkcji wina:




Jechałam na Warsztaty z nastawieniem, że poznam kilka receptur na naturalne kosmetyki  - kremy. Tak było, ale nie tylko tego alchemia dotyczyła.  Odebrałam warsztaty bardziej holistycznie - było i o życiu na wsi, o ekologii, o zdrowym jedzeniu, o naszej świadomości i wpływie na środowisko. Te kremy to tylko cześć całości. Jeśli ktoś podchodzi do warsztatów zadaniowo, to może się rozczarować. Taniej będzie kupić jakiś podręcznik samodzielnego produkowania kosmetyków. Wiem, bo sama ten temat ostatni zgłębiałam i parę ciekawych pozycji na Amazonie znalazłam. 
Jeśli jednak chcecie poczuć klimat miejsca, myślicie o przeniesieniu się na wieś lub już to zrobiliście, jesteście świadomi ekologicznie lub chcecie tacy być, to jest to miejsce dla Was. Chcecie zobaczyć jak w Polsce hodować lawendę? Też miejsce dla Was. 

Kilka zdjęć z warsztatów tworzenia kremów:
















Ważną częścią pobytu były dla mnie warsztaty kulinarne. Ja jestem akurat mocno zakręcona na punkcie zdrowego jedzenia i jego wpływie na zdrowie.( W ogóle jestem zakręcona ekologicznie. Musiałabym chyba jednak drugiego bloga założyć, żeby moje inne pasje pokazać. Na razie spróbuję na tym blogu  czasem trochę treści eko od czasu do czasu przemycić ;) )























Kuchnia w Lawendowym Polu jest wegetariańska, a Warsztaty Kulinarne prowadził kucharz, który mówił, że nie jest kucharzem :) Ważne, że jest entuzjastą  gotowania i zdrowej kuchni! Tutaj go znajdziecie na FB :)





Cieszę się też, że trafiła mi się świetna grupa kobiet, z którymi spędziłam ten czas. Mam wrażenie, ze tematyka warsztatów ściągnęła osoby podobnie myślące, poszukujące tych samych rzeczy,  realizujące w innych miejscach Polski podobne pomysły co Asia. Atmosfera była więc udana, a wzajemna życzliwość łagodziła trudy przebywania w dużej grupie.






Konkretnie: było nas aż dwadzieścia. To sporo, ale wszystko zadziałało jak należy. Część dziewczyn musiała jednak nocować w sąsiednich gospodarstwach. Ja mieszkałam w Lawendowym Polu i cieszę się bardzo, bo atmosfera tego miejsca jest jednak niepowtarzalna.

Mam nadzieję, ze moja relacja pomoże chętnym podjąć w przyszłości podjąć  decyzję, czy warto Wam pojechać na Lawendowe Pole. Ja nie żałuję!



 
 



25.07.2015

Lawendowe Pole

Dzisiaj pierwsza część mojej relacji z pobytu w  Lawendowym Polu u Lawendowej Asi :)
Byłam tam na Warsztatach Alchemicznych - w czerwcu. Ze sporym więc opóźnieniem pisze tę relację. A właściwie foto relację.




Przywitała mnie tęcza:



Asia ma pole lawendy:











Z ławeczką:






Prehistoryczny labirynt, w trakcie rośnięcia:



Dwa stawy i trzy górki ( a może odwrotnie? ):







Drewniana chatę:







Domek  dla Hobbitów:



Muzeum:





Druga chatkę:



Z najlepszym "telewizorem" jaki w życiu widziałam:



I dużo, dużo więcej. A tego co najważniejsze, nie da się zmierzyć i pokazać.
Szczęściara z Asi!



Pozdrawiam serdecznie, wkrótce relacja z samych warsztatów.
Iza :)

17.07.2015

Zabawowo zabawkowy piatek - nowy królik Tildowy / New Tilda Rabbit


Piąteczek.
Nowy królik Tildowy. Jak u mnie często - z lnu. Bo nie ma to jak naturalne surowce. Wierzę, że są też inni pasjonaci takich lnianych  zabawek :)












 
design by suckmylolly.com